Dziś Mateusz Stodulski i jego dzielny „Sputnik III” uroczyście zakończyli swój okołoziemski rejs zawijając do kamieńskiej Mariny

Była dokładnie godzina 17:24, kiedy Mateusz Stodulski na swoim jachcie „Sputnik III” przybił do nabrzeża kamieńskiej mariny około godziny 16:00, „Sputnik III” Mateusza Stodulskiego wracający z blisko czteroletniego okołoziemskiego rejsu, minął około 16:00 zwodzony most w Dziwnowie, po czym w asyście bardzo wielu jednostek pływających, które witały dzielnego żeglarza i jego jacht, powoli skierował się do nabrzeża kamieńskiej Mariny, gdzie witały go tłumy nie tylko mieszkańców miasta. Byli też byli załoganci, którzy pływali z Mateuszem podczas różnych etapów tego okołoziemskiego rejsu, który rozpoczął się 3 maja 2014 roku.

Wcześniej, wyruszając lat temu cztery (jak ten czas leci) z kamieńskiej Mariny, skierował się na greckie wyspy, gdzie 30 czerwca rozpoczął się wielki okołoziemski rejs Mateusza, wówczas jeszcze na „Sputniku II”, który zakończył się w tym samym miejscu robiąc okołoziemską pętle 27 lutego tego roku. Trasa liczyła 29.800 milach morskich, a to daje 55.190 km! Po tym rozpoczął się już bardziej sielankowo – krajoznawczy powrót do macierzystego portu. Rejs tym razem śródlądowy prowadził m.in. przez Francję i Niemcy.

Jednak, co warte przypomnienia, pierwotny plan rejsu był nieco bardziej ambitny. Miał poprowadzić trasą południową z obejściem trzech słynnych i groźnych przylądków, w tym Przylądka Horn (sam dół Ameryki Południowej) czy Przylądka Dobrej Nadziei na południu Afryki. Lecz rodzinne życie zweryfikowało te założenia i rejs skierował się przez Kanał Panamski, jak i Kanał Sueski…

Dziś Mateusz powrócił bardzo uroczyście i zarazem godnie, do swego rodzinnego Kamienia Pomorskiego, ale już na „Sputniku III”, który po sprzedaniu „Sputnika II”, kupił rok po rozpoczęciu swojej życiowej i zarazem rodzinnej wyprawy.

Wielki rejs, który odnotowany jest już w annałach żeglarskich zdobywców okołoziemskich zmagań z oceanami, skończył się. Sam Mateusz jeszcze nie ogłasza publicznie co będzie robił w najbliższym czasie. Może znów wybierze się na wielkie wody? Kto wie?

Podobnym i jakże spektakularnym, lecz w tym przypadku, samotnym wyczynem, i to w zaledwie nieco ponad 270 dni, świat opłynął na swoim lediw ponad 6 – metrowym jachcie Szymon Kuczyński, kończąc swój rejs w ramach „Call of the Ocean” kilkanaście dni temu, a dokładnie 17 maja w brytyjskim Plymouth. Na swoim niewielkim „Zewie Oceanu” skierował się w kierunku Kamienia Pomorskiego i jest obecnie na ruchliwym żeglugowo Kanale La Manche niedaleko brytyjskiego brzegu (pozycja z dzisiejszego sobotniego poranku).

Dodajmy z historycznego punktu widzenia, iż pierwszym Polakiem, który opłynął samotnie nasz glob, był słynny kpt. Leonid Teliga, który na swoim s/y „Opty” płynął po oceanach z zachodu na wschód. Potem było takich rejsów w wykonaniu naszych rodaków, kilkanaście, ale także kilka rejsów o podobnym charakterze do tego, jaki zafundował nam wspaniały Mateusz Stodulski.

Miwa

 

 

Jeden komentarz na temat: Dziś Mateusz Stodulski i jego dzielny „Sputnik III” uroczyście zakończyli swój okołoziemski rejs zawijając do kamieńskiej Mariny

  1. Stary Bosman z Konińskiego klubu żeglarskiego w Pątnowie napisał(a):

    szacunek i wielkie gratulacje dla człowieka ,który przez cztery lata mieszkał na ciasnym ale wspaniałym jachcie i udało mu sie wyjść ze sztormów i wichrów w całości i w dobrej kondycji. Opatrzność ma dobrych ludzi w swej opiece i pozwala na takie właśnie piękne rejsy. Ktoś kto nie zna zycia zeglarza i tak nie zrozumie co zrobił Szymon i co robi Mateusz !
    Wszytkiego najlepszego Panowie..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *