Czy tu będzie lodowisko?

Dziś od samego rana, pracownicy, którzy przywieźli z Gdyni lodowisko syntetyczne w elementach, uwijali się, by je poskładać. Owo lodowisko, które stanęło na placu tuż przy Ratuszu ma wymiary – 12 na 8 metrów (100 m kw.), i jak wynika z zapowiedzi, otwarte zostanie uroczyście 6 grudnia i będzie z niego można korzystać za darmo, aż do końca stycznia przyszłego roku.

Zapewne dziatwie ten pomysł się spodoba i chyba przede wszystkim to ona będzie korzystać ze ślizgania przy Ratuszu, choć pewnie i dorośli popróbują takiej śliskiej jazdy.

Lodowisko syntetyczne to nic innego jak sztuczna forma lodowiska, dla przykładu, całorocznego, które jest szalenie kosztowne w utrzymaniu.

Sztuczną taflę można stworzyć na każdym równym podłożu. Najpierw układa się podkład mający znaczenie głównie wyciszające i amortyzujące, a następnie montuje się zbudowaną z pasujących do siebie niczym klocki powierzchnię. Całość można wykończyć bandami, tak jak na klasycznym lodowisku. W uproszczeniu, tafla syntetyczna zbudowana jest z plastiku – konkretnie z polipropylenu. Jak każdy syntetyczny polimer może być on różnorako wybarwiony, jednak przyjęło się użycie płyt o kolorze zbliżonym do naturalnego lodu i w tym miejscu podobieństwa się kończą.

Jeżdżąc na lodzie, tak naprawdę poruszamy się po cienkiej warstwie wody powstałej na skutek ciepła związanego z tarciem krawędzi łyżwy o lód. Dlatego na lodzie zostawiane są charakterystyczne ślady tzw. rys, których nie uświadczymy na twardej powierzchni polimeru.

Podstawowa zasada jazdy na tafli z polipropylenu jest podobna jak przy zwykłej jeździe. Powierzchnia polimeru jest tak wykonana, by stawiać opór jak najbardziej zbliżony do prawdziwego lodu.

Długość ślizgu jest dużo krótsza niż na prawdziwej lodowej tafli, a do tego trudniej zapanować nad samą jazdą. Z tych powodów wydaje się, że terminem właściwszym od lodowiska, jest w tym przypadku – ślizgowisko. Jazda na płytach polimerowych istotnie ma więcej wspólnego ze ślizganiem się na butach po gładkim parkiecie, niż prawdziwą jazdą na łyżwach.

Po otwarciu lodowiska – ślizgowiska w Kamieniu Pomorskim, dodajmy, pierwszego w tym mieście takiego rodzaju w dotychczasowej jego historii, okaże się w praniu, jak udawać się będzie nie łatwe jeżdżenie na tej sztucznej nawierzchni.

Wszystko ma być pięknie. Ale czy tak się stanie okaże się w praniu. Wybór miejsca, wielkość tafli, a tym samym możliwości wykorzystania tafli przez garstkę amatorów jazdy na łyżwach w mojej ocenie źle wróży całemu przedsięwzięciu. Zanosi się, że zamiast królika z kapelusza, Burmistrz Kamienia z kapelusza wyciągnął mysz! Obym się pomylił i to „lodowisko” zdało egzamin. Oby!

Miwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *