11-05-2018 » Golczewo, Powiat i region

„Moje życie nie było łatwe, ale niczego z niego nie żałuję. I cieszę się, że mam tak liczną rodzinę.” – mówi pani Helena Sienicka

Śladami Pionierów Ziemi Golczewskiej – część 7 – Helena Sienicka

Gmina Golczewo, która wchodzi w skład Powiatu Kamieńskiego, liczy niespełna 6 tysięcy mieszkańców. Wśród tych wielu obywateli, żyją ludzie urodzeni jeszcze przed II wojną światową, których jako żywo, można nazwać Pionierami Ziemi Golczewskiej. Są to ludzie, którzy przybyli w te strony tuż po wojnie światowej. Wielu z n ich ma rozliczne, wspomnienia. Te lepsze i te gorsze, niekiedy wręcz dramatyczne. Ale są do dziś i cieszą się, że żyją i mogą tutaj żyć.

Tylko ponad 90 – letnich osób żyje w Gminie Golczewo blisko 30 – tka. Niektóre z nich są już niestety schorowane, ale są też ludzie, którzy nader ochoczo opowiadają o swoim przeżytym życiu na tej dla nich kiedyś za młodu poznanej, wtedy całkiem nieznanej Ziemi. Swój los, swoje życie i dzieje, podzielili i dzielą z tą Ziemią. Na zawsze.

W jaki sposób się tutaj znaleźli? Jakim zobaczyli Golczewo (w latach 1945 – 48 zwanym Goliszewo). I jak wyglądały tutejsze okolice tuż po II wojnie światowej?

O tym i o dziejach kolejnych Pionierów tej Ziemi  w naszym cyklu, który nazwaliśmy „Śladami Pionierów Ziemi Golczewskiej”.

Pani Helena z domu Truchel, urodziła się12 stycznia 1926 r. w Żabikowie, gmina Sumowo, województwo białostockie, gdzie wraz z rodziną mieszkała do końca 1945 roku. Rodzice to Lilianna i Paweł, którzy gospodarowali na ziemi. Jej rodzeństwo to: Stefania, Marianna, Anna, Janina oraz Stanisław.

W Szumowie chodziła do szkoły powszechnej, gdzie ukończyła do rozpoczęcia wojny światowej pięć klas. Dwie kolejne klasy kończyła już na nowej ziemi, w Golczewie.

W czasie wojny dwa lata pracowała (w polu) w swojej okolicy od przyjezdnego gospodarza (bauera). Administratorem był Polak. Niejaki Domański.

Wzięła ślub kościelny z Henrykiem Sienickim, a było to w niewielkim Szumowie. W styczniu 1946 roku wraz z mężem po dwutygodniowej podróży, trafiła na Ziemię Kamieńską. Jak wspomina, jechali m.in. wraz z rodziną Przychodzeń.

Powodem było to, że teść (brał udział w walkach o Berlin) pani Heleny był osadnikiem wojskowym i otrzymał przydział ziemi na dzisiejszych terenach powiatu kamieńskiego. A dokładnie w Golczewie.

Po nich dołączyli jej rodzice. Mieszkali w kilku miejscach. Między innymi w Upadłych i w Gadomiu. Ostatecznie na zawsze osiedlili się na obrzeżach Golczewa, które zwane są Golczewkiem. Ale też i tutaj mieszkali w kilku miejscach. W obecnym miejscu mieszka ponad 40. lat.

Tamto powojenne Golczewo nie kojarzy jej się źle. Nie było już Niemców, jedynie kilka Niemek jedynie, z dziećmi. Jej osobiście bardzo podobała się ulica Warszawska wysadzona pięknymi lipami. Dziś jak dodaje, to tylko wspomnienie. W zasadzie były cztery główne ulice. Nic więcej. Oczywiście był od samego końca wojny całkiem spory dworzec kolejowy trasy Wysoka Kamieńska – Płoty. W okolicach miejsca gdzie jest obecnie Urząd Gminy, ośrodek zdrowia była ubojnia i masarnia. Na rogu vis a vis obecnego ronda (kiedyś była tu krzyżówka ulic) był spęd i niewielki targ. Istniał od początku tartak, który notabene, od kilku lat nie istnieje, jak i rakarnia, która istniała na wyjeździe z Golczewa w kierunku Nowogardu.

Nieco potem powstały w Golczewie dziś też nieistniejące POM i OTL.

 „Było co prawda nieco szare, nieco senne, ale ludzie byli całkiem dobrzy, przyjaźni, pomagali sobie nawzajem. Były zabawy, był bimber. Nie powiem. Było całkiem wesoło. Ludzie byli przyjaźni. Pamięta, że byli tu już państwo Harasimiuk, Bąbel, Skotniccy, Chlebowscy (Chlebowski odebrał nas furmanką z koniem), czy również rodzina Bartniczuków.” – żywo i ciepło dziś wspomina.

Pierwsze lata po wojnie, kiedy porodziły się dzieci, zajmowała się nimi, potem, kiedy nieco podrosły i były odchowane, pracowała między innymi na poczcie oraz na porodówce. Pracowała w firmie, która robiła między innymi wieczka do słowików. Był to barak, który istniał naprzeciwko dzisiejszej apteki. W tym samym miejscu pracował również pani Bronisława Tołłoczko (ur. 11.01.1927 r. na Kresach Wschodnich), z domu Iwaszczyszyn, która też jest Pionierem Ziemi Golczewskiej, bowiem przyjechała tutaj w 1946 roku.

Mąż pani Heleny, Henryk, który co ciekawe, lubił szyć na maszynie (szył różne ciuszki niemal dla całej rodziny!), pracował m.in. w POM – ie, ale też jako kierowca w pobliskiej rakarni.

Oboje z mężem doczekali kilkoro dzieci. Są to: Krystyna (Marianna), (+)Zofia, Halina, Elżbieta, (+)Cecylia, Jan, Cezary i Ewa. Cała dziatwa chodziła do podstawówki w Golczewie, potem średnie szkoły już w różnych miejscach, ale już poza miejscem zamieszkania.

Mąż pani Heleny niestety już od kilku lat nie żyje. Podliczając wszystkie wnuki, wychodzi, że szczęśliwie ma ich 17. Prawnuki. O tak, jest ich całkiem sporo, bo 14. I pewnie na tym się nie skończy, bo kilkoro wnucząt jeszcze na swoje potomstwo nie zapracowało.

Pani Helena, mimo tego, że ma już tak sporo lat, jak powiada, trzyma się i z ochotą bierze kolejne dni życia z największą radością, choć jak przyznaje, grymas bólu jakichś choróbsk, też od czasu do czasu miewa. Ale na koniec rozmowy dodaje z optymizmem: „Mnie nie łatwo złamać, więc wbrew przeciwnościom i trudnościom, będę żyła tak długo jak będzie to możliwe. Nie dam się i tyle!” Pani Heleno – tylko tak trzymać.

Mirosław Iwaszczyszyn

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *